RSS
środa, 24 czerwca 2015

O tym, że istnieje tzw. lista niemiecka ( z drugiej wojny światowej ) książek zakazanych nie wiedziałam. Myślałam, że po prostu "odgórnie" zabronili wydawania wszystkiego, oprócz tzw. gadzinówek. Mieliśmy przecież być zredukowani do najprostszej siły roboczej - stąd zamknięcie uniwersytetów, szkół.

Ale skrupulatni Niemcy, podobnie jak komuniści, stworzyli listę autorów i tytułów szczególnie niepożądanych, "niemieckowrogich" i szkodliwych..

Na zaciętej aukcji internetowej nabyłam listę numerowaną jako 432 i jest to lista Nr 3 z 1942 roku, oczywiście znów ściśle tajna!

 

 

Czytam i chyba bez większych zaskoczeń. Oczywiście wszystkie utwory, które wskazują na zwycięstwo pod Grunwaldem, na potęgę Piastów, na związanie Śląska, Wielkopolski lub Pomorza z Polską, automatycznie są na liście.

Nie można też pisać swobodnie o Koperniku, Wicie Stoszu i ... Piłsudskim. Zresztą mam wrażenie po przejrzeniu tej listy, że wszystko co dotyczyło II Rzeczypospolitej było zakazane - a więc Legiony, pisma Ignacego Paderewskiego, Mościckiego, Hallera i Dmowskiego.

Bardzo obawiano się edukacji historycznej - obok Piastów, stale pojawiają się opracowania lub beletrystyka dotycząca polskich bohaterów narodowych : Jana III Sobieskiego, Batorego, Kościuszki, Hetmana Żółkiewskiego, Czarneckiego, Chodkiewicza, powstań narodowych i oczywiście Konstytucji 3 maja.

"Dzieje Polski ilustrowane" Sokołowskiego - zakazane.

"Ojczyzna w piśmie i w pomnikach" Heleny Rzepeckiej - zakazane. Cepnik, Grabbiec, Szajnocha - zakazani.

Na czym polega różnica z listą komunistyczną współtworzoną z kolaborującym z ZSRR rządem?

Głównie podejściem do klasyków polskich - Niemcy ich nie tolerowali . Na liście mamy więc - Mickiewicza, Słowackiego, Krasickiego i nawet Jana Kochanowskiego! Oczywiście  jest również Sienkiewicz ( nie tylko z Krzyżakami), Orzeszkowa, Konopnicka, Kraszewski czy Żeromski.

Niemcy nie cenili poezji i awangardy ( a może wprost przeciwnie przeceniali jej wpływ na społeczeństwo) - stąd nazwiska Tetmajer, Peiper, Tuwim, Wierzyński.

Oczywiście na indeksie była też tematyka harcerska i zuchowa - tu podobnie jak komuniści zdawali sobie sprawę, jak ważne jest wychowanie najmłodszych pokoleń!

A w mojej ulubionej kategorii literatury dla najmłodszych wiele pozycji tak samo groźnych było dla nazistów jak i dla komunistów, proszę oto kilka przykładów:

1. Miejsce W. Bełza "Katechizm polskiego dziecka" ( tak, tak ten sam ! )

2. "Bohaterski miś" B. Ostrowskiej ( ten sam pluszak z I wojny, o którym pisałam)

3. Zofia Kossak-Szczucka ( chyba wszystko łącznie z Kłopotami Kacperka Góreckiego Skrzata )

4. Kornel Makuszyński ( Uśmiech Lwowa, Skrzydlaty chłopiec, Wanda leży w naszej ziemi, Złamany miecz)

oraz  Zuzanna Rabska - wszystko, Artur Oppman - wszystko, J. Korczak - naturalnie wszystko, Deotyma "Panienka z okienka", A. Domańska "Historia żółtej ciżemki",  A. Kamiński "Antek Cwaniak",  Maria Kann "Pilot gotów",  Janusz Meissner, Wacław Gąsiorowski, W. Przyborowski....

Oraz mniej znani a dawniej bardzo popularni Antoni Gawiński,  Maria Bogusławska, Zofia Bukowiecka, Jerzy Braun,Maria Buyno-Arctowa, Bronisława Bobrowska, Jadwiga z Łobzowa, Edmund Jezierski, M. Reutt.

 Przeglądam i myślę, że raptem 60/70 lat później sami dobrowolnie zrzekliśmy się tego zbędnego, nudnego balastu klasyków.

Fragmenty jako lektury, plus całkowity odwrót inteligencji od literatury. A jeśli już coś przeczytamy na urlopie, to nie Sienkiewicza czy Żeromskiego, ale raczej skandynawski kryminał lub "celebryckie  biografie".

A w przypływie patriotyzmu może kryminał skandynawski zamienimy przy kasie na polski ;-(

 

21:54, oldbook
Link Komentarze (4) »
Spis moli