RSS
piątek, 28 grudnia 2018

Bądź pozdrowiony Boże Objawiony

Na lud uwięziony 

Blask swobody niechaj spłynie pragniony.

Anieli grają Króle witają

Pasterze śpiewają

Bydlęta klękają

Cuda cuda ogłaszają!

To tekst pastorałki z 1915 roku złożonej z 7 znanych polskich kolęd. Piękne ilustracje do nich stworzyła początkująca wtedy artystka Zofia Lubańska ( później znana jako Zofia Stryjeńska )

Na świecie szaleje I wojna światowa, Polska jeszcze nie odzyskała niepodległości, ale jak to przy Bożym Narodzeniu budzi się nadzieja...

Cenzura słabnie, w ilustracjach, na kartach pocztowych zaczynają pojawiać się symbole Polski, do tej pory surowo zakazane i tropione - Orzeł Biało-czerwony, barwy narodowe i opadające kajdany niewoli po 123 latach. Polski orzeł wzbija się do swobodnego lotu...

To wszystko zobaczycie na ilustracjach Stryjeńskiej z 1915 oraz na kartach pocztowych z tamtych lat ( ja przedstawiam Wam kartę zaprojektowaną przez inną znaną malarkę i ilustratorkę Annę Gramatykę-Ostrowską. )

 

 

 

14:03, oldbook
Link Komentarze (3) »
niedziela, 09 grudnia 2018

Teraz już na spokojnie, posłuchacie opowieści o literaturze dla najmłodszych o odzyskaniu niepodległej, wolnej Polski.

Nurt ten był bardzo bogaty, ale po wojnie 1945 wszystko uległo zapomnieniu, bo trafiło na listy cenzorskie. Jednak gdy zaczniecie czytać te książeczki, pomyślicie: zaraz, zaraz ja to przecież znam, ale chyba było inaczej... Zobaczycie, jak inspirowali się tą twórczością pisarze socjalistyczni.

Jedne z najciekawszych utworów dla dzieci o odzyskiwaniu niepodległości napisał Edward Słoński - pisarz i sam żołnierz legionista, celebryta lat XX-tych. Z zawodu dentysta. Przezabawny, więc dla żartu zwany "deka-dentystą". 

Motyw Polski w niewoli przedstawił w baśni "Zatopione królestwo". Jest to pozycja wyjątkowa w ówczesnych książkach dla dzieci, gdyż do literatury dziecięcej pisarz wprowadza dwa nowatorskie środki, które świadczą o jego szczególnej znajomości psychiki dziecięcej: fantastykę i humor. Dialogi głównego bohatera - małego Lulusia, który chce uratować nie tylką uwięzioną królewnę, ale również Polskę, są mistrzowskim wprowadzeniem elementów absurdu i nonsensu, tak charakterystecznego dla póżniejszej twórczości dla dzieci Brzechwy czy Tuwima. Scena spotkania Lulusia z szalonym naukowcem z brodą pełną mchu i szufladkami w głowie zapchanymi niepotrzebną wiedzą , Sędziami czy Strażnikiem to absolutne perełki!!!

Równie zabawne sceny znajdziemy np. w bajce "O żołnierzu tułaczu", gdy mały Jurek, który będzie walczył o wolna Polskę dostaje magiczne buty:

"Jeszcze raz stąpił - zaczepił o górę,

Szczytem wielkiej góry zrobił w majtkach dziurę.

Przeląkł się i skoczył jeszcze raz wylękły -

- Niech zobaczy Matuś, że mi majtki pękły"

Jak to jednak w bajkach bywa, trudności nie zrażają małych bohaterow i często wykazuja się sprytem i mądrością niedostępną dorosłym.

Równie ciekawa jest "Bajka o białym orle". Tu bohaterką jest 5-letnia Halinka, której nie interesują sprawy Polski i mało rozumie z rozmów dorosłych. Jej świat to chora lalka, kórą leczy lekiem podkradzionym mamie, od którego papierowa lalka się deformuje, to wizyta u lekarza, którego się boi, to nogi, które jej nie słuchają i same maszerują do kałuzy, to niekończące się pytania: " A dlaczego....???".

Każdemu Halinka skojarzy się z inną bohaterką literacką - z Lottą Astrid Lindgren, ale Słoński napisał swoją ksiązkę 40 lat wcześniej!!!

Autor nie pomija jednak w książkach dla dzieci nieodłącznych elementów wojny - śmierci i cierpienia, dobiera jednak je do mozliwości percepcyjnych dzieci. Wie, że lęk o najbliższych - ojców i wujków ciągle im towarzyszy.

Pojawiają się się one w książeczkach "Jak to na wojence" i "Prawdziwej wojnie" i "O żołnierzu tułacu", gdzie adresatami są starsze dzieci.

Tu magiczne akcesoria ze świata bajek - czapka niewidka i buty szybko chody nie pomogą uniknąć śmierci, gdy Jurka przyszyją dwie kule - jedna pruska, a druga moskiewska.

Wojna to też śmierć najbliższych najbliższych przyjaciół, strach i ból:

"Wezbrała w nim wielka żałość i opanował go strach. Płakał i drżał od zimna...(...) I otworzyła się przed nimi pustynia, po której chodziła śmierć. Koło nich świastały kule, a oni posuwali się naprzód, bo wówczas jeszcze myśleli, że potrafią omijać lecące kule".

Jednak ani generalski medal, ani magiczna zbroja nie uchroni nikogo przed śmiecią.

.........

Edward Słoński w  wierszu "Ta, co nie zginęla" tak podsumował te walki:

"W okopach pełnych jęku,

wsłuchani w armat huk,

stoimy na wprost siebie

Ja wróg tój, ty mój wróg. (...)

Bo wciąż na jawie widzę

I co noc mi się śni,

że Ta CO, CO NIE ZGINĘŁA,

Wyrośnie z naszej krwi"

Ten sen spełnił im się 100 lat temu!!! I chwała im za to.

Pamiętajmy więc nie tylko o tamtych żołnierzach, ale też tamtych przerażonych dzieciach.

Dzieciach, które bały się o najbliższych, ktore zostały pozbawione swoich domów lub straciły rodziców.

 

 

 

17:07, oldbook
Link Komentarze (1) »
Spis moli