Blog > Komentarze do wpisu

Pyza na Starym Mieście

Tego wydania przygód Pyzy nie znałam z dzieciństwa. Ale gdy książeczkę przeczytałam, wiedziałam dlaczego była praktycznie nie do zdobycia w PRL-u.

Wydana została w niewielkim nakładzie 10 tys. w 1948 roku, a już w styczniu 1949 na zjeździe w Szczecinie Związek Literatów Polskich wprowadził jako dominujący kierunek - socrealizm.

I mimo że Hanna Januszewska nie została wpisana na listę "zakazanych pisarzy dla dzieci" to niektóre jej utwory, jak np. "Jak polska Pyza wędrowała" musiały przejść gruntowną zmianę .

W 3-ciej części "mazowiecka kukiełka" wędruje po zrujnowanej po II wojnie stolicy. Gdy czyta się to wydanie, wyraźnie widać, że jest jeszcze całe utrzymane i stylistycznie i graficznie w starym, przedwojennym stylu ( rok później krytycy określiliby go jako sanacyjno-burżuazyjny).

"Pyzulę" w wędrówkę po stolicy zabiera stary kapral - przypominający  naszych przedwojennych ułanów w rogatywkach, a sumiasty wąs może niejednemu starszemu czytelnikowi skojarzyć się z marszałkiem Piłsudskim.

Oczom Pyzy ukazują się "okaleczałe domy", "warszawskie usypiska", " w blasku w gruzach miasto leży" i jedna z bardziej przejmujących zwrotek:

"Domy twe - cacka zwalone,

mury twe - ogniem spalone

okienka - wesołe oczy

wydarto. Mrok cię otoczył.

 

A w mroku - szkielety domów,

a w mroku - z srogich wyłomów

sterczą latarnie zgięte,

starganych żelaziw strzępy

sterczą, jak stworów ramiona."

Znużona tą przygnębiającą wędrówką Pyza zasypia. A w snach przenosi się do dawnej pięknej Warszawy. Najpierw widzi wioskę rybaka Warsza, króla Kazimierza Wielkiego, naszą husarię, później mieszczańskie rozedrgane życie miasta, wreszcie trafia do warsztatu Jana Kilińskiego, który szykuje się do walki.

Te obrazki zaczynają się jednak plątać i nie wiemy już, co jest snem a co jawą. Czy to opowieść o powstaniu Kilińskiego, czy może o powstaniu z 1944 roku:

"Grzmią kule nad baśniami

kule świszczą nad snami,

w świście kul sen się splątał.

Któż to stoi przy lontach,

patrioty sprzed wieków,

czy ci, po których pieką

jeszcze nieoschłe sny?"

Jednak autorka nie zapomina, że jest to utwór dla najmłodszych odbiorców, pewnie wielu z nich czytając go miało jeszcze przed oczyma straszne obrazy, które widziało na własne oczy, daje więc im pocieszenie:

"Ogień się baśni nie ima.

Dziecko baśń w rękach trzyma

- Spij-że. Jesteś bezpieczna (...)"

I jak to oczywiście w baśniach bywa wszystko kończy się optymistycznie. Pyza budzi się :

"W imię Ojca, Ducha, Syna

Trzaby się roboty imać.

Pył odmiatam, gruz odwalam

Cożem? Malowana lala?"

Wątków i nawiązań religijnych jest tu zresztą bardzo dużo. To też charakterystyczne, bo po roku 1949 znikną one w zasadzie zupełnie z książek dla dzieci, jako zbyt mało postępowe i siejące fanatyzm religijny.

Mnie urzekł opis w drugiej godzinie snu Pyzy obraz przygotowań do Świąt Wielkiej Nocy, jakie toczą się w jednym z domów sarmackiej Warszawy.

Zajęta przygotowaniami mama gniewa się na swoje dzieci, które nie mogą się doczekać pieczenia ciast:

"Modlić się to nie łaska?

Spójrzcie: Jezus z obrazka

pogląda dumający

Pan Jezus bolejący- "

A dzieci ( jak to dzieci ) zgodnie chórem wołają: " - Myśmy się już modlili"

Mama zaczyna więc rytuał świątecznego pieczenia:

" - W imię Ojca i Syna -

Oto się wypiek zaczyna.

"In nomine Patris et Filii

będziemy ciasto miesili."

A do pomocy staje imć Szaławiła - chwat nad chwaty i żołnierz, choć już po miodzie u Fukiera :-) , który wyrobił "złote baby, przekładańce, 100 mazurków, śmigły sękacz" i śliczniutką Pyzulę. Wszystko wkoło radośnie zaśpiewało:

"Zmartwychwstania tajemnicę.

Alleluja - rynku stary!

Alleluja - wieże Fary

Grzmij, Zapiecku! Graj, Podwale!

Chrystus Pan zmartwychwstał w chwale!"

Zachwyciła mnie ta mała książeczka. Często słyszymy, że z najmłodszymi trudno jest rozmawiać o ciężkich  tematach. To wydanie Pyzy zdecydowanie przeczy tej teorii.  

A może koś z czytelników tu zaglądających podrzuci mi jakieś tytuły?

 

 

 


wtorek, 06 października 2015, oldbook

Polecane wpisy

  • Brad Pitt i Norblin

    Kolejny raz próbuję wpisać i edytować tekst o Stefanie Norblinie - mało znanym w Polsce. Niestety teksty wpisywane nie zapisują się. Krótko - fascynujące i nies

  • Śmigus Dyngus

    Wielkanoc za nami. Dla jednych najważniejsze święta, dla innych to te mniej ważne. Ot taki przedłużony weekend. Baranka zastępuje wszechobecny zając. Taki znak

  • Amerykański oberszpieg

    O tej książce dowiedziałam się przypadkiem, a powinna być lekturą obowiązkową! Dla kogo obowiązkową? Przede wszystkim dla polityków zajmujących się sprawami mię

Spis moli