Blog > Komentarze do wpisu

Burza od Wschodu Dunin-Kozickiej

Tym razem miało być o polskiej "Ani z Lechickich pól." Zaintrygował mnie fakt, że też mieliśmy swoją przedwojenną Anię.

Ukazały się trzy tomy: Dziecięctwo, Młodość i Miłość Ani. Autorką powieści jest Maria Dunin-Kozicka.

Oczywiście trafiła na listę cenzury PRL-u i to nawet "nominowana" w dwóch kategoriach: książek dla dzieci i książek dla dorosłych.

Kupiłam wydania wznowione po 89-tym. Zaczęłam czytać od kategorii dla dorosłych, czyli od "Burzy".

Niby znamy te fakty z historii, ale książka opisuje te wydarzania w sposób wstrząsający.

To opowieść o końcu kresowego życia polskiego ziemiaństwa na Ukrainie. O pierwszej fali rewolucji bolszewickiej, która wypędziła Polaków z ich majątków i posiadłości,  tej z lat 1917-1920.

Po przeczytaniu pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło, to z "Doktorem Żywago" B. Pasternaka. Ale tylko tematyka jest podobna, bo wszystko inne odróżnia znacząco te książki od siebie. U Pasternaka mamy głównie opowieść o miłości, której tłem jest rewolucja w Rosji. Kozicka opisuje rewolucję, która determinuje życie wielu ludzi, która zamienia je w tragedię. U Pasternaka mamy jakiś rodzaj konieczności dziejowej, wiatru historii, który zmienia losy,  u Dunin-Kozickiej to tsunami, które niszczy wszystko, co napotka po drodze.

A współczesny czytelnik ma świadomość, ze to zaledwie preludium sonaty rewolucyjnej, że to 1-sza fala prawdziwej hetakomby.

Druga fala uderzy w chwilowych zwycięzców, czyli w Ukrainców ( Wielki Głód na Ukrainie). Zresztą o samych Ukraińcach autorka wypowiada się dobrze, zdaje sobie sprawę, że Bolszewicy wykorzystują po prostu biedę i ich brak wykształcenia, a za zaniedbania w tej dziedzinie zaczyna obwiniać między innymi polskie ziemiaństwo.

Z dużą dozą wnikliwości autorka ukazała też metody przejmowania władzy przez komunistów - idealistyczne hasła głoszone przez rozsyłanych po całym kraju agitatorów ( mi  nasunęło to skojarzenia z emisariuszami typu ksiądz Robak, którzy trafiali z kolei do polskich chat ) i później całkowity dysonans w działaniu : cierpią również najniższe warstwy i oni trafiają do więzień podejrzani o kontrrewolucję ( np. zarzut taki spotkał dozorcę z dworu, któremu nie spodobała się gra na fortepianie jednego z bolszewików ).

Gdy Dunin-Kozicka trafia do Komitetu Propagandy przez chwilę czujemy się jak w absurdalnym świecie Kafki. Dawne jej mieszkanie i cała piękna  kamienica zajęta przez Tajemniczy Urząd. Stosy ulotek i opracowań i zapracowani rewolucjoniści, którzy nie zwracają żadnej uwagi na błąkającą się załamaną kobietę.

A napięcie rośnie z rozdziału na rozdział. Początkowo zresztą mamy jeszcze opis spokojnego życia w kresowym dworze. Nadciągające echa wojny, wydają się odległe i nierealne w swym opisie. Dlatego państwo Koziccy zachowują spokój. Gdy wokół palone są inne majątki, oni wierzą, że ich poddani nigdy nie posuną się do takich czynów. ( Mają zresztą trochę w tym racji, bo chłopi ukraińscy staną w obronie swego pana). Ale rusza machina rewolucyjna - ziemie zostają zarekwirowane, konta w bankach przejęte. Czytając zastanawiałam się dlaczego nie uciekają, dlaczego tak się narażają? Jedyne wytłumaczenie jest takie, że nikt nie mógł sobie wyobrazić, że można robić w XX wieku takie rzeczy ( a wiemy, że za 20 lat wszystko powtórzy się na jeszcze większą skalę - no cóż widać, że historia niczego nas nie uczy...)

Czyta się te strony z narastającym napięciem. Zresztą autorka początkowo daje nam szerokie opisy wydarzeń, gdy pętla się zaciska, pozostają tylko jakby krótkie wyrwane kartki z kalendarza. Po opuszczeniu dworu i przeprowadzce do Kijowa znów chwilowo wydaje  się, że sytuacja ulega normalizacji.

Ale to tylko złudzenie, które znów pryska, gdy zostaje aresztowany mąż. Zaczyna się dla Kozickiej kolejny etap - szaleńcze poszukiwania. A my dostajemy wstrząsające nawet dziś opisy metod czerezwyczajki. Bezzasadne aresztowania, tortury, oczekiwania w celach śmierci, czasami zwolnienie po łapówce, częściej kara śmierci "strzałem w tył głowy" i wspólna mogiła w przypadkowym dole. I cisza, bez najmniejszej nawet informacji dla rodziny. A później horror ekshumacji dla rodzin, gdy bolszewicy uciekają przed Denikinem.

Jak znaleźć i ocalić męża, gdzie się schronić z córką?

Nie mogła więc ta książka ukazać się w komunistycznej Polsce, bo ukazywała mechanizmy działań Sowietów. I mimo podobnego tematu, tak różni się od "Doktora Żywago". Jest pisana, jakby "trzewiami" kobiety, która to wszystko przeszła.

Ta historia nie powstała przy biurku pisarza, tu pisarzem było Życie, a Dunin-Kozicka ujęła tylko swoje wspomnienia w ramy powieści. 



 

 

piątek, 06 marca 2015, oldbook

Polecane wpisy

Spis moli