Blog > Komentarze do wpisu

Bohaterski miś

 Pozycja 407 W wykazie nr 3 ( książek dla dzieci ) -  "Bohaterski miś"
Bronisławy Ostrowskiej z dopiskiem : usunąć wszystkie wydania.

Co było tak niebezpiecznego w tej książeczce o pluszowym misiu?

Pełny tytuł to „Bohaterski miś czyli przygody pluszowego niedźwiadka na wojnie. Dla dzieci od lat 10 do 100.”

Ten mały pluszowy niedźwiadek powstał w pracowni zabawek, ale od samego początku nie był zwykłą zabawką. Miś czuje, myśli, zresztą podobnie jak pozostałe przedmioty, tylko ludzie nie potrafią ich właściwie słuchać. Oczywiście motyw ożywionych zabawek nie jest nowy, pojawiał się wcześniej np. w "Dziadku do orzechów" E.T.A Hoffmanna czy "Pinokiu" Carla Collodiego.

Bardzo stare i doświadczone lustro przepowiedziało misiowi, że dokona rzeczy niezwykłych. Dlatego czeka na wielkie przygody i na dzieci, którym umili dzieciństwo.

Trafia do Lwowa do 7-letniej Hali i 12-letniego harcerza Stasia, jest 1910 rok. Staje się nieodłącznym towarzyszem ich zabaw i dziecięcego życia - chorób, lekcji, wakacji.

Ale nasz niedźwiadek nadal marzy o wielkich przygodach, czuje nawet lekkie rozgoryczenie.

Aż nadchodzi lato 1914 roku. Hala i Staś wyjeżdżają na wakacje do Francji. Dom pogrąża się w letnim marazmie, gdy nagle dociera wiadomość o wybuchu wojny. Opis kontrastowego sennego letniego poranka i niepokojących  wiadomości o zbliżającej się wojnie podawany przez rozdrgane druty telegraficzne jest poetycko sugestywny ale i bardzo dynamiczny. Echa tamtego niepokoju czuć w każdym kolejnym zdaniu.

Miś nie może zrozumieć, kto walczy z kim Austria z Rosją, czy Francja z Niemcami a Polska? " Z kimże jesteśmy? Przeciw komu? Przeciw wszystkim trzem! - buntuje się gorąca pewność. Z każdym, byle o Polskę! -zapada postanowienie."

Ale wojna, którą początkowo miś ogląda tylko przez okno, to nie tylko wspaniałe boje, sława i bohaterstwo. Gdy we Lwowie pojawiają się pierwsi ranni zauważa, że " nie wyglądali już, jak cynowe żołnierzyki Stasia. Może nie wyglądali nawet, jak ludzie... To było samo cierpienie, nieszczęście, śmierć - to była - wojna.(...) Nie mogłem pojąć. Auta, wozy, dorożki jechały wolno, ostrożnie, przeładowane bólem."

Z miasta wycofują się Austriacy a wkraczają Rosjanie. "Czemu przyszli? Ze swej dalekiej, szerokiej ziemi tu po naszą? Jakim prawem?"

Mieszkanie Hali i Stasia zostaje zajęte na kwaterę przez rosyjskiego generała, który postanawia zabrać misia dla swego synka Miszki na pamiątkę. Ale nawet ta przymusowa "wizyta", przeciwko której buntuje się miś i inne sprzęty staje się pewną lekcją. Tym razem dowiaduje się , że nawet proste słowo wróg nie jest jednoznaczne. Adiutant generała Griszka, narzeka i marzy, żeby wrócić do domu.

Spakowany do generalskiej skrzyni wyrusza na front. Tabor generała zostaje rozbity i pluszowa zabawka trafia do Legionów, a nawet spotyka samego Komendanta. I tu zaczynają się jego wojenne przygody.

Zachęcam do poznania dalszych przygód, bo naprawdę są fascynujące i zaskakujące.

Wiele książek z tamtego okresu dla dzieci  niestety straciło swój urok. Z książką Ostrowskiej jest inaczej - nadal świetnie ją się czyta. Napisana bardzo sugestywnym i poetyckim językiem, pozbawiona jest tego, czego nie znoszą współcześni czytelnicy "nudnych opisów" ( Jedynie 1-szy rozdział ma charakter wstępu i ma bardziej "opisowy" charakter ).

Akcja toczy się wartko, pełna jest zaskakujących zwrotów i oczywiście dla małych odbiorców cudownych zbiegów okoliczności.

Wojna jest przedstawiona jako coś strasznego i groźnego, ale Polacy muszą walczyć, bo walczą w słusznej sprawie, o ziemie, które im odebrano. " Rewolucja. Car padł. Wielki rosyjski biały car, co słał szeregi zaborców na naszą ziemię, przeciw któremu walczyły od wieku zastępy bojowników Ojczyzny - padł. Teraz zrozumiałem, co znaczy czerwony sztandar na miejscu dwugłowego orła: to car utonął we krwi, którą przelewał. Radowało się moje serce wolnego niedźwiadka tym zwycięstwem wolności - ale niepokoiła mnie - wojna (...) Przewidywałem słusznie . Do Stanisławowa jęły dolatywać od frontu trwożne wieści: Armia rewolucyjna pobita. Ucieka w nieładzie. Pali, rabuje, grabi.(…) Zanim zrozumieliśmy, co się dzieje niebezpieczeństwo było usunięte. To wracający z frontu ułani polscy obrócili oręż przeciw rabującemu miasto żołdactwu. Uratowali Stanisławów.”

Jest to więc bardzo dojrzała perspektywa, rewolucjoniści mimo że wzbudzają na początku uczucie litości okazują się równie okrutni jak carscy zaborcy. I chyba to jeden z tych kluczowych momentów, który skazał tę książkę na umieszczenie na indeksie i zmielenie na makulaturę wszystkich egzemplarzy bibliotecznych.

"Bohaterski miś" świetną lekcją historii I wojny światowej i odzyskania przez Polaków niepodległości, czy sprawy późniejszych zmienionych granic Polski. Uświadamia młodym czytelnikom czym jest patriotyzm.

Jest to chyba jedna z najczęściej wznawianych książek dla dzieci, które powstały w XX-leciu międzywojennym.

Ja polecam 2 wydania: reprint wydawnictwa „Volumina” z zachowanymi oryginalnymi ilustracjami Kamila Mackiewicza lub wydawnictwą Zysk i S-ka z nowoczesnymi pięknymi ilustracjami Olgi Reszelskiej.



wtorek, 25 czerwca 2013, oldbook

Polecane wpisy

  • Lewitt i Him

    Dziś zabawa z cyklu znajdź różnice: Lokomotywa J. Tuwima, czyli klasyka bajek dla dzieci zilustrowana przed wojną przed spółkę grafików z Łodzi Jana Lewit

  • Brad Pitt i Norblin

    Kolejny raz próbuję wpisać i edytować tekst o Stefanie Norblinie - mało znanym w Polsce. Niestety teksty wpisywane nie zapisują się. Krótko - fascynujące i nies

  • Śmigus Dyngus

    Wielkanoc za nami. Dla jednych najważniejsze święta, dla innych to te mniej ważne. Ot taki przedłużony weekend. Baranka zastępuje wszechobecny zając. Taki znak

Spis moli